wtorek, 7 lutego 2012

Jak zwykle różyczki...



Mam stare krzesła z odzysku i na dodatek nadszarpnięte już czasem. Zrobiłam na jednym mały lifting z shabby schick no i zdecydowałam się na różyczki…. takie w decoupage, z cieniowaniami oczywiście.  A wyszło – jak wyszło…





 

3 komentarze:

  1. Wyszło bardzo ładnie, mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale je przemieniłaś:)
    Krzesło jest śliczne..

    OdpowiedzUsuń